poniedziałek, 4 sierpnia 2014

48/ 1959r. - II LIGA - PODSUMOWANIE 17 KOLEJKI.


Plany awansu Stali do I ligii na stadionie w Tarnowie mocno się skomplikowały.
Publikatory nie szczędziły Unii pochwał i z radością donosiły nazajutrz, że sądząc z przebiegu gry, Stal odniosła w Tarnowie ... sukces, jako że gospodarze byli od niej piłkarsko lepsi !!!. 

Łamiąc nieco chronologię zdarzeń dodać należy, że Stal sięgnęła jednak po awans. Unia urwała więc punkt przyszłemu I -szo ligowcowi !.Oto jaki naprawdę wymiar miał taki niby niepozorny remisik 0 : 0 !.
Pozostałe wyniki:W meczu na szczycie Stal Mielec uległa Piastowi Gliwice 1:3, Szombierki Bytom urwały punkt  Unii Racibórz po remisie  1:1, a Wawel nie miał kłopotów z wykazaniem wyższości nad Naprzodem /3:0/.
Poza tym Stal Rzeszów wygrała 3:0 z Walterem Rzeszów, a Legia Krosno 4:1 z Concordią Knurów.
Walka o awans nabierała rumieńców.
Tabela po 17 kolejce:1/-2/ Stal Sosnowiec i Unia Racibórz po 23 pkt;
3/ -4/ -Piast i Wawel po 22 pkt;
5/
UNIA TARNÓW - 20 pkt;
6/ - Stal Mielec - 19 pkt;
7/ - Naprzód - 18 pkt;
8/ - Stal Rzeszów - 17 pkt;
9/ - Concordia - 16 pkt;
10/ - Legia - 14 pkt;
11/ Szombierki - 8 pkt;
12/ - Walter - 2 pkt.


piątek, 1 sierpnia 2014

47/ 1959 r. - II LIGA - 17 KOLEJKA - UNIA - STAL SOSNOWIEC.

Pytanie dnia brzmiało: jaka będzie forma meczowa Jaskółek i jak podejdą do tego spotkania.
Na szczęście dla wszystkich Unia potraktowała mecz prestiżowo i było to widać przez pełne 90 minut tego ciekawego widowiska. To był znowu ten zespół, który chciałoby się, niczym miód, jeść łyżkami.
Obiektywni obserwatorzy mieliby nie lada problem z ustaleniem, która z drużyn za kilka kolejek przywdzieje szaty pierwszoligowca. Jaskółki stanowiły bowiem równorzędnego partnera dla faworyzowanej Stali !. To
zdanie nie jest do końca prawdziwe. Faktycznie to bowiem
Unia pokazywała lepszy futbol, a przynajmniej stwarzała więcej bramkowych okazji !!!.

Właśnie bramkarz gości -
Machnik, w kolejnym wyjściu do piłki próbuje ją wypiąstkować, ale w skutecznej interwencji przeszkadza mu własny obrońca, blokując swobodny dostęp do piłki. Bramkarza stać tylko na lekkie strącenie piłki, prosto ... pod nogi któregoś z Unistów, następuje totalne zamieszanie, ktoś oddaje strzał ... i jęk zawodu - piłka odbija się od asekurującego Machnika obrońcy, akurat stojącego tuż przed linią bramkową !!!.
Po chwili piękna dwójkowa akcja Jaskółek /
Nowak - Witek/, szybkie zagrania z klepki, strzał bodajże Spodziei, tuż spoza linii pola karnego, Machnik paruje piłkę znów nieprecyzyjnie, tym razem przed siebie, dobitka Unistów, piłka przechodzi tuż nad poprzeczką. Kolejny jęk zawodu.

Po chwili znakomita bomba z odległości około 25 minut,
Machnik stoi jak wryty, piłka przechodzi obok ... spojenia słupka z poprzeczką !.
Kolejne rzęsiste brawa na trybunach !.

Mecz był prowadzony w błyskawicznym tempie. Stal, widząc że Jaskółki
nie ustępują jej w zaciętości i piłkarskim rzemiośle uznała, że zamęczy gospodarzy narzuconym, dużym tempem spotkania. Nic z tych rzeczy !.
Jeśli ktoś dyszał w końcówce meczu, to nie byli to Uniści.
Widać, że odpoczynek zafundowany sobie przez naszych graczy na boisku Waltera, zaprocentował w meczu z rywalem przewyższającym Rzeszowian o kilka klas.


Główny problem Stali w meczu z Unią polegał na tym, że goście, grając szybko, na wysokim poziomie technicznym, odpowiadając kontrakcją na niemal każdą naszą akcję, nie potrafili się przebić przez naszą obronę. Defensywa Unii rozgrywała fantastyczne spotkanie. Fundowali rywalom wszystko, co można takiemu przeciwnikowi zafundować: udane pułapki ofsajdowe, skuteczne wślizgi itd. Obrona Unii panowała "i na ziemi i w powietrzu".
Była zaporą nie do przebycia. Po meczu ponoć
Czekanowski zażartował, że w tym dniu, dzięki kolegom z defensywy napracował się mniej, niż na boisku Waltera, co prawdę mówiąc, aż tak bardzo nie odbiegało od faktów. Oczywiście i wkład Czekanowskiego w utrzymywanie przez Unię czystego konta był wielki !.

Mecz zakończył się remisem 0 : 0, co uznano za sensację !.

Schodzący z boiska Stalowcy pokazywali sędziemu wymownie, jak to obrońcy Unii częstowali ich kuksańcami i łokciami wsadzanymi pod żebro. To, co dla jednych było kuksańcem i grą faul, dla innych /czytaj - kibiców Unii/ było grą męską i nowoczesną, która sprawiła, że Jaskółki znalazły się znowu na ustach kibiców wszystkich drużyn z ówczesnej II ligi !.

piątek, 25 lipca 2014

46/ 1959 r. - II LIGA - ZAPOWIEDŹ 17 KOLEJKI: UNIA - STAL SOSNOWIEC.


Kibice z rosnącym zdziwieniem przyglądali się wybiegającej na boisko drużynie Unii.
Ci, o bardziej sokolim wzroku, gorączkowo komentowali: tak, tak - Jemu też się sypie. Ooo, patrzcie - i tamtemu też  !.
 
 
I faktycznie: Dubielowi i Kotwie kurzyło się, że hej !. Nowak, Witek i Czarnecki też byli nieźle obsypani. W sumie najmniej pyłu zalegało na bramkarzu Czekanowskim oraz na  Białasie, Guzym i Palembie. Na tym tle najlepiej prezentowali się Kuciewicz i spontanicznie witany Spodzieja, który wreszcie powrócił do składu.
Nawet najbystrzejsze oko nie mogło wypatrzyć na nich odrobinki pyłu.
Niestety nadal
nie było Rusinka. To była przykra wiadomość: Rusinek miał sezon z "głowy" i w 1959 r. nie pojawił się już w barwach Jaskółek, co wyraźnie je osłabiało.

Tajemnica "przykurzenia" Unistów
wyjaśniła się zaraz po pierwszym gwizdku sędziego.

Kiedy wybita na aut piłka zamarła obok ogrodzenia, zdumieni kibice zobaczyli, że podchodzący po nią piłkarz Unii ma solidnie posypaną głowę kilkoma warstwami popiołu.
Nie było wątpliwości: kierownictwo klubu poleciło zawodnikom po kompromitacji i "grzechach zaniechania" w Rzeszowie, posypać solidnie głowy popiołem na znak skruchy i pokuty !!!.
Z takiego sposobu powinno się korzystać po dzień dzisiejszy, co dla niektórych mogłoby  to oznaczać niemycie głowy przez długie tygodnie. "Czysta oszczędność".

O ile za news dotyczący popiołu nie mogę brać pełnej odpowiedziaalności, to z całym przekonaniem i w zgodzie z faktami, mogę teraz napisać :
do Tarnowa zawitał współlider rozgrywek !.
Stal przed meczem z Unią notowała złotą passę. Wygrywała i gromiła !.
Dla zespołu kroczącego prostą drogą do awansu było wszystko jedno, czy gra u siebie, czy gra na wyjeździe. Czołówka była zbyt wyrównana, by móc pozwolić sobie na stratę choćby 1 punktu. Unia
miała być dla Stali tylko kolejną przystawką na drodze do jej awansu do I ligii. 
Czy zaspokoiliśmy podniebienia smakoszy z Sosnowca i czy piłkarze po meczu przyodziali zakupione przez kierownictwo Unii wory pokutne, o tym dowiecie się z kolejnego odcinka...

czwartek, 24 lipca 2014

45/ 1959 r. - II LIGA - PODSUMOWANIE 16 KOLEJKI;

Wybiegając w przyszłość trzeba stwierdzić, że remis z Unią nie odmienił losów Waltera. To nie był feniks powstający z popiołów. Szybko okazało się, że remis z Unią nie był wynikiem odradzania się Rzeszowa, ale stanowił konsekwencję katastrofalnej dyspozycji Jaskółek.


W trzech kolejnych meczach Walter poniósł 3 porażki, tracąc każdorazowo po 3 gole, a raz szczególnie dobitnie przypomniano mu miejsce w szeregu drugoligowców /przerżnął z Lipinami 0:6/. Odzyskana w spotkaniu z Unią odrobina dumy, przyniosła mu jednak na finiszu rozgrywek nieoczekiwane zdobycze punktowe. Walter zremisował bowiem z Szombierkami 1:1 i wygrał z Concordią 1:0.
 
WYNIKI 16 KOLEJKI:



Naprzód Lipiny - Stal Rzeszów 2:0
Piast Gliwice - Wawel Kraków 3:2
Unia Racibórz - Legia Krosno 1:0
Concordia Knurów - Stal Mielec 4:0
Szombierki Bytom - Stal Sosnowiec 0:1.
 
 
 
 

 
TABELA po XVI kolejkach:
1/ - 2/ Stal Sosnowiec i Unia Racibórz - po 22 pkt;
3/-4/ - Piast i Wawel - po 20 pkt;
5/-6/
Unia TARNÓW i Stal Mielec - po 19 pkt;
7/ Naprzód - 18 pkt;
8/ Concordia - 16 pkt;
9/ Stal Rzeszów - 15 pkt;
10/ Legia - 12 pkt;
11/ Szombierki -7 pkt;
12/ Walter - 2 pkt.

wtorek, 22 lipca 2014

44/ 1959 r. - II LIGA, 16 KOLEJKA: WALTER RZESZÓW - UNIA


Przedmeczowe, anielskie podejście Unii do zawodów szybko znalazło swoje przełożenie na postawę piłkarzy na boisku.
Miały być mocne akordy, były pobrzdękiwania na fleciku, miała być bramkowa kanonada, były co najwyżej strzały kapiszonami.

Pokornie pochylona głowa skazańca, gotowego przyjąć kolejne, może nawet i dwucyfrowe razy, ze zdumieniem odkrywała, że są w piłkarskim świecie i istoty współczujące najsłabszym.

Walter ośmielony postawą Unii zaczął grać ofiarnie, z nadzieją na choćby remis. Niespodziewanie punkt ciężkości meczu stopniowo przenosił się na przedpole bramki
W. Czekanowskiego.

Zapędy Waltera były skutecznie tłumione przez naszą obronę i wspomnianego golkipera. Walter nie posiadł na tyle umiejętności, by wykorzystać do końca zaistniałą sytuację.

Owszem, były niebezpieczne momenty, jak choćby ten z pierwszej połowy, kiedy piłka zeszła z nogi jednemu z naszych obrońców, ale strzał gospodarzy z odległości ok. 7 metrów zakończył się wyjściem piłki na rzut rożny po rykoszecie i odbiciu jej od nóg innego naszego
piłkarza. 7 m od bramki, to i tak było całkiem nieźle, jak na ówczesne możliwości Rzeszowian.

Walter nie wykorzystał również momentu zagapienia się sędziego, który nie wyłapał faulu na
Czekanowskim, faulowanym w powietrzu przy próbie wypiąstkowania piłki.
Futbolówka spadła pod nogi napastnika Rzeszowian, który z odległości ok. 5 m posłał piłkę tuż obok naszego lewego słupka. To już było całkiem dobrze.
Obiektywnie jednak Walterowi należą się słowa pochwały za podjęcie walki i ponawiane próby wygrania meczu.

Męska, pełna ambicji postawa gospodarzy przyniosła im jeden punkt.
Mecz zakończył się remisem 0:0, co oczywiście uznano za sensację.
Podobno po meczu Uniści pojechali na rekolekcje, by nie uronić nic z nabytej aury duchowości.
Warto odnotować, że na boisku Waltera w roli uduchowionych wystąpili: Czekanowski, Tyliszczak, Białas, Palemba, Guzy, Nowak, Witek, Czarnecki, Kalemba, Kotwa i Dubiel.
Stanu oświecenia nie dostąpili nieobecni:
Rusinek i Spodzieja.
Kibice mówili, że jak przystało na duchy, zespół Unii wracał do domu po rzeszowskim blamażu grubo po północy i dla zmylenia kibiców od strony innych opłotek.

Tabelę po tym popisie Jaskółek zamieszczę później, w tej chwili bowiem oczekuję z innymi kibicami na przyjazd  naszych milusińskich z Rzeszowa. Mnie to Oni nie zwiodą ...

sobota, 12 lipca 2014

43/ 1959 r. - II LIGA - ZAPOWIEDŹ 16 KOLEJKI: WALTER RZESZÓW - UNIA.


Mimo, że był to już 9 września 1959 r., to Unia jechała do Rzeszowa na typową majówkę, wczasy pracownicze, czy jak kto woli do sanatorium, lub jak to dawniej mówiono "do wód". Kibice nie mieli wątpliwości: styrane po ostatnim meczu nerwy zostaną ukojone wysokim zwycięstwem nad Walterem. 
Bo i zaiste - w tym meczu Jaskółkom nie mogło się nic złego przydarzyć. Walter przegrywał w lidze wszystko, co się tylko dało przegrać, a od najlepszych drużyn dzieliło go aż 19 punktów, co przy systemie wynagradzania zespołów 2 punktami za zwycięstwo, było przepaścią i odległością podobną do tej, jaka dzieliła Rzeszów od gwiazd.
Jedyny punkt, jaki Walter miał na koncie, został zdobyty w 10 kolejce w meczu z Naprzodem, a i tu rodziło się podejrzenie, czy sprawozdawcy z tego meczu nie pomylili się przy podawaniu końcowego wyniku.

Na stadionie Waltera  spotykały się więc dwa światy.

Gospodarze - drużyna w tych rozgrywkach co rusz poniżana, traktowana jak przysłowiowy chłopiec do bicia, na którym można było ustanawiać i poprawiać klubowe rekordy w wysokości wygranych, z czego np. skrzętnie
skorzystał Piast Gliwice /8:0/.
A z drugiej strony Unia - zespół, który przebojem i w pięknym stylu wdarł się na II - go ligowy Olimp, ogałacając po drodze najlepszych w tej klasie z punktów i nadziei.



Wchodzący na murawę boiska piłkarze Jaskółek mieli jasne, bezchmurne i łagodne oblicza. 
Wyglądali na natchnionych dobrem i przyjaźnią, zdawało się, że dopiero co opuścili buddyjski klasztor. Szlachetne intencje biły z ich lic.
Do Rzeszowa przyjechała  misja pokojowa, nacechowana głębokim współczuciem i zrozumieniem dla sponiewieranego przeciwnika...

Chciałoby się powiedzieć: "Om Mani Padme HUM", albo wypuścić z rękawa gołąbka pokoju.

piątek, 11 lipca 2014

42/ 1959 r. - II LIGA - PODSUMOWANIE 15 KOLEJKI.


Porażkę Unii skrzętnie wykorzystały inne zespoły z górnej części tabeli:Wawel Kraków wygrał 1:0 w Krośnie, Stal Sosnowiec pokonała 4:2 Naprzód Lipiny, a Unia Racibórz bez problemów rozprawiła się 3:0 z Walterem Rzeszów. Poza tym Stal Mielec wygrała 3:2 z Szombierkami Bytom;  w meczu Stali Rzeszów i Concordii Knurów odnotowano remis 1:1. 
Ten jeden przegrany  mecz zepchnął nas dość wyraźnie w dół tabeli:

1/-2/ -3/ Unia Racibórz, Wawel i Stal Sosnowiec po 20 pkt;
4/- Stal Mielec - 19 pkt;
5/- 6/ Piast i
UNIA TARNÓW po 18 pkt;
7/ Naprzód - 16 pkt;
8/ Stal Rzeszów - 15 pkt;
9/ - Concordia - 14 pkt;
10/- Legia - 12 pkt;
11/- Szombierki - 7 pkt;
12/ - Walter - 1 pkt.